W piątek 6 czerwca świat futbolu obiegła szokująca wiadomość – Ange Postecoglou, trener Tottenhamu, został zwolniony z klubu mimo niedawnego triumfu w Lidze Europy. Decyzję tę podyktował niezadowalający wynik w Premier League, gdzie „Koguty” zakończyły sezon na 17. miejscu.
Postecoglou prowadził Tottenham przez dwa pełne sezony, tworząc solidne fundamenty dla drużyny. Pierwszy sezon zakończył na piątym miejscu w Premier League, gwarantując klubowi prawo do gry w Lidze Europy. Na międzynarodowej scenie londyńczykom szło niezwykle dobrze, co zaowocowało zdobyciem trofeum Ligi Europy. W finale pokonali 1:0 Manchester United, co było jednym z najważniejszych momentów w historii klubu.
Postecoglou, tuż po finale, mówił pełen optymizmu: „Zespół wciąż jest w budowie. Ci piłkarze poczuli smak zwycięstwa i będą chcieli osiągnąć jeszcze więcej. Wiem, co zdobycie trofeum znaczy dla tego klubu. Trudno było przerwać ten cykl. Czuliśmy dużą presję, ale wytrzymaliśmy.”
Niestety, mimo zdobycia prestiżowego trofeum, Postecoglou nie zdołał utrzymać wysokiej pozycji w Premier League. Prezes klubu, Daniel Levy, był wściekły na wyniki drużyny w krajowej lidze. „Koguty” zakończyły sezon na 17. miejscu, wyprzedzając tylko trzech spadkowiczów.
W oficjalnym komunikacie klubu czytamy: „Po dobrym starcie w sezonie 2023/24 Premier League, w ostatnich 66 meczach PL zdobyliśmy 78 punktów. […] Chociaż wygranie Ligi Europy w tym sezonie jest jednym z najwspanialszych momentów w historii klubu, nie możemy opierać naszej decyzji na emocjach związanych z tym triumfem.”
Decyzja o zwolnieniu Postecoglou była, bez wątpienia, trudna. Mimo to, klub podkreślił, że musi patrzeć w przyszłość i dążyć do lepszych wyników na krajowym gruncie. Zakończenie współpracy z australijskim szkoleniowcem to kolejny dowód na to, że w futbolu, sukces na międzynarodowej arenie nie zawsze gwarantuje stabilność na stanowisku trenera.

